Powrót zasłużonego klubu?

Dwadzieścia lat po “śmierci” Illawarra Steelers mają powrócić do profesjonalnych rozgrywek w Australii. Nie chodzi jednak o najwyższy poziom rozgrywkowy – NRL, a o jego  zaplecze – New South Wales Cup (lub też Intrust Super Premiership, jak oficjalnie nazywją się obecnie rozgrywki).

Steelers powstali 1980 roku i już dwa lata później przystąpili do rozgrywek NSWRL, protoplasty obecnej NRL. Przez 17 lat występów w najwyższej lidze dwukrotnie udało im się awansować od finałów, trzy razy z kolei zajmowali ostatnią pozycję w tabeli. Najlepszym wynikiem w historii klubu jest 3 miejsce z sezonu 1992.

Pod koniec XX wieku, na skutek reorganizacji rozgrywek, wiele klubów chcąc pozostać w NRL zmuszonych było do łączenia się innymi drużynami. Taki smutny los spotkał również klub z Wollongong, który utworzył spółkę joint venture ze znacznie bardziej utytułowanym St George Dragons z oddalonego o ok. 60 km Sydney. Od 1999 roku, nowy zespół, już pod nazwą St George Illawarra Dragons rozgrywa połowę swoich domowych spotkań na tradycyjnym stadionie Dragons w Sydney, a połowę na dawnej arenie Steelers – Wollongong Showground.

   Steelers jeszcze jako samodzielny klub w akcji przeciwko swoim przyszłym partnerom (?) z St George.

Teraz, wszystko na to wskazuje, Steelers powrócą do gry w tradycyjnych barwach i z oryginalnym herbem. Drużyna zastąpić ma zespół Illawarra Cutters, który reprezentował Wollongong w NSW Cup  – drugim poziomie rozgrywkowym w Australii. Cutters byli satelitą i bezpośrednim zapleczem dla St George, całkiem z reszta solidnym, min. wygrywając rozgrywki w 2016 roku. Nigdy nie udało im się jednak na stałe zagościć w sercach mieszkańców regionu Illawarra, w nich miejsce było tylko dla jednego klubu – Steelers.

Na pewno cieszą się dawni kibice klubu z robotniczego miasta, spora grupa nawet przez ten 20 lat kiedy nie było Steelers na sportowej mapie Australii, kultywowała tradycje zespołu. Trzymamy kciuki żeby zawodnicy grając w szkarłatnych barwach drużyny nawiązali do dawnych czasów, gdy klub bił się z najlepszymi w kraju. Z drugiej strony obawiamy się, że w takich okolicznościach “zmartwychwstać” można co najwyżej jako zombie. Cóż, jak będzie ze Steelers, prawdopodobnie przekonamy się już niebawem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *