Węgrzy lepsi w debiutanckim meczu naszej kadry

Zwycięstwem Węgier 56 do 4 zakończył się międzynarodowy debiut reprezentacji Polski w Rugby League. Choć wynik może wskazywać na coś innego, Polskie Żubry rozegrały niezły mecz i mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Choć nasza kadra grała już wcześniej sparingi, min. z brytyjskimi studentami i nauczycielami, czy brała udział w turniejach dziewiątek w Czechach, to właśnie spotkanie w Budapeszcie było dla Polaków pierwszym prawdziwym meczem międzypaństwowym. Dla odmiany, Węgrzy dysponowali już pewnym doświadczeniem na arenie międzynarodowej, oficjalny debiut zaliczając w 2011 roku.

Polska drużyna przed meczem.

Polska drużyna złożona w pełni z zawodników krajowych, reprezentujących w sumie 5 z 6 lokalnych klubów jechała więc na Węgry przede wszystkim, żeby tworzyć historię i zdobywać cenne doświadczenie mające procentować w przyszłości. Rozliczając Żubry z tych dwóch celów, możemy śmiało przyznać, że egzamin zdali. Nasza reprezentacja wstydu nie przyniosła, imponując dobrą organizacją i profesjonalizmem, a wnioski z Węgierskiej lekcji byli w stanie wyciągać na bieżąco, jeszcze przed końcem meczu eliminując większość błędów, które były bolączką na początku spotkania.

Polacy wyszli na mecz bardzo „napompowani” i przez pierwszych kilka minut stawiali gospodarzom silny opór. Wyrównana gra z początku spotkania poskutkowała kilkoma niezłymi okazjami do zdobycia przyłożenia, zakończonymi premierowym czteropunktowcem skrzydłowego piotrkowskiej Watahy Dominika Fiali.

Niestety końcówka pierwszej połowy to już dominacja Węgrów. W polskie szeregi wdarła się panika, liczne niewymuszone błędy, zagubienie w obronie i w pewnym stopniu również zmęczenie przyniosły kolejne przyłożenia dla gospodarzy.

Polak, Węgier, dwa bratanki…

Jak już wspominaliśmy, Żubry potrafią jednak uczyć się na własnych błędach i po przerwie grali już znacznie lepiej. Byli dobrze zorganizowani w ataku, co rusz podchodząc pod pole przeciwnika, oraz bardziej nieustępliwi w obronie min. kilkukrotnie powstrzymując Węgrów tuż przed własną linią przyłożeń. W kluczowych momentach zabrakło jednak wyrachowania i liczne akcje ofensywne pozostały niewykończone.

Trzeba przyznać, że zespół Węgierski był zdecydowanie bardziej doświadczony i tego dnia zwyczajnie lepszy. Wpływ na to miała chociażby obecność kilku naturalizowanych graczy w składzie naszych Bratanków. Zawodnicy ci potrafili w kluczowych momentach przechylić szalę na korzyść gospodarzy.

Mimo porażki, Polaków nie opuszczał dobry humor.

Biało – Czerwoni nie powinni jednak mieć kompleksów, przy obecnym tempie rozwoju są w stanie powalczyć z Węgrami już w przyszłorocznym spotkaniu rewanżowym. Oczywiście nie należy od razu nastawiać się na spektakularne zwycięstwa, ale biorąc pod uwagę potencjał jakim dysponują Żubry, jesteśmy przekonani, że z meczu na mecz przeciwnicy będą mieli coraz większy problem z naszą drużyną!

Na koniec należy wspomnieć, że za najlepszego zawodnika w polskiej drużynie gospodarze uznali Emila Petita – propa na codzień reprezentującego barwy łódzkich Srok.

Foto: Laki – Photo

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *